Teleopieka - od V1 do V4

W ostatnich latach powstało wiele firm zajmujących się świadczeniem usług, które nazywa się obecnie Teleopieką. Chociaż słownik cały czas podkreśla ten wyraz jako błąd, wszedł on do języka już chyba na dobre. Dlatego posługującym się nim oraz osobom, które chcą wiedzieć czym jest Teleopieka przyda się trochę informacji – szeregujących i rozjaśniających.

Dlaczego w ogóle Teleopieka? Prawdopodobnie dlatego, aby odróżnić ją od Telemedycyny. I chociaż obecnie oba te pojęcia bardzo mocno się do siebie zbliżają to jednak rozróżnienie ma swoje kilkupoziomowe uzasadnienie. Poniekąd chodzi o pieniądze. Medycyna, i wszystko co z nią związane, jest finansowana co do zasady z innych źródeł niż pozostałe formy niesienia pomocy, takie jak np. opieka środowiskowa. Finansowanie usług medycznych leży w kompetencjach Ministerstwa Zdrowia, zaś finansowaniem opieki zajmuje się Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. I to jest cecha, która w moim mniemaniu stoi u podstaw tego podziału, chociaż nie jest główną jego przyczyną. Co do zasady Teleopieka nie leczy, nie może leczyć. Zapytacie w takim razie, czy Telemedycyna może leczyć? Bezpośrednio też nie może, chociaż są już np. próby dawkowania leków na odległość. Medycyna to poza leczeniem również diagnoza, ale tutaj Teleopieka też robi znaczne postępy i dlatego tak bardzo te dwa pojęcia zbliżają się do siebie. Ale od początku.
Początkiem Teleopieki jest telefoniczny system powiadamiania o zagrożeniu. Osoba wyposażona w urządzenie, z reguły telefon, może w bardzo prosty sposób zawiadomić przypisaną wcześniej osobę o problemie. W tym przypadku potrzebny jest zarówno telefon jak i linia telefoniczna, do której jest on podłączony. Aparat taki może być rozszerzony o dodatkową “przystawkę” – radiowo połączony przycisk, dzięki któremu telefon bez fizycznego dotykania klawiatury wybierze ustalony numer i się z nim połączy. To, dosyć przestarzałe już i ograniczone zabezpieczenie, nazywam Teleopieką w wersji 1, czyli V1.

Wkrótce po tym “wynalazku” do powszechnego użytku weszły telefony komórkowe. I tutaj Teleopieka znalazła swoje przedłużenie. Od tego momentu specjalnie przygotowany telefon nie potrzebował już linii telefonicznej tylko kartyę SIM, zapewniającą bezprzewodowy dostęp do sieci. Telefon również został wyposażony w specjalny, z reguły czerwony, przycisk, a niejednokrotnie również w “pilota” połączonego z samym telefonem radiowo, tym razem poprzez BlueTooth. Taka forma powiadomienia o zagrożeniu, nadal korzystająca połączenia głosowego, mogła również, przez wzgląd na nieco bardziej zaawansowaną technologię, wysyłać także wiadomości tekstowe SMS (zawierające np. lokalizację, o czym piszę dalej). Taka Teleopieka w prezentowanej semantyce nosi nazwę wersji drugiej, czyli V2.

Urządzenia telekomunikacyjne rozwijały się coraz bardziej, a myśl techniczna pchnęła Teleopiekę w kierunku zbierania różnych danych. Początkowo najbardziej interesującą informacją była oczywiście lokalizacja geograficzna osoby wzywającej pomocy. Jest to bowiem główna, zaraz po tym co się stało, informacja potrzebna do udzielenia odpowiedniej pomocy. Obecnie tego prawie nie zauważamy, ale telefon komórkowy w sposób ciągły monitoruje swoją (naszą) pozycję. Choć nowoczesne urządzenia korzystają z wielu systemów lokalizacyjnych takich jak GPRS czy GLONASS, to określenie pozycji urządzenia leży u podstaw technologii komórkowej i opiera się o pozycję stacji nadawczych. 

Tak więc urządzenia do Teleopieki, najpierw telefony a później również opaski, breloczki, zawieszki – wyposażone w kartę SIM, stały się narzędziami do zbierania danych. Stąd należy zgrupować je nieco wyżej, czyli pod numerem 3. Co więcej, urządzenia przybrały formę tzw. wearables (z angielskiego “urządzenia noszone”), ponieważ często przylegają do naszego ciała (jak zegarek), Dzięki temu potrafią odczytywać zdecydowanie więcej informacji nt. naszego ciała (tzw. biomarkerów) jak np. temperaturę, puls, natlenienie krwi i ciśnienie krwi, a nawet mierzyć fotooptycznie poziom cukru we krwi. Nie wątpię, że technologia będzie pchała możliwości tych urządzeń jeszcze dalej. Co w takim razie odróżnia Teleopiekę V3 od Telemedycyny? Na tym poziomie już niewiele. Jeśli zastosujemy w Teleopiece V3 urządzenia z certyfikatami medycznymi, a systemy informatyczne przetwarzające dane również będą spełniać wysokie wymogi medyczne to Teleopieka stanie się Telemedycyną. Na ten temat na pewno będzie jeszcze dużo artykułów i opracowań, nie wykluczam również popełnienia takiego.

Co zatem stoi za Teleopieką V4, lub 4.0? Otóż do tej pory skupiliśmy się jedynie na urządzeniach osobistych lub wręcz przylegających do ciała człowieka. Myśląc o Teleopiece 4.0 zaczynamy myśleć już o bezdotykowym, ambientowym monitorowaniem naszego zachowania lub fizjologii. Mamy więc do czynienia z urządzeniami, które monitorują środowisko danej osoby, np. czujnikami ruchu, otwarcia drzwi i okien, dymu, zalania itp. Na pierwszy rzut oka jest to więc system zbliżony do Smart Home, ale z nastawieniem na bezpieczeństwo osób monitorowanych. Zaawansowane rozwiązania korzystają z osiągnięć sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego aby dostarczać jeszcze więcej interesujących danych, np. behawioralnych. Jeśli osoba korzystająca z Teleopieki 4.0 zmieni swoje stałe przyzwyczajenia (rutyny), może to oznaczać, że np. zasłabła lub miała wylew i nie może się skontaktować nawet poprzez proste naciśnięcie przycisku, jak ma to miejsce w Teleopiece od V1 do V3. Dzięki rozwiązaniu ambientowemu system sam może podjąć decyzję o wszczęciu alarmu i powiadomieniu odpowiednich osób. 

Takie monitorowanie nie musi dotyczyć jedynie przypadków skrajnych. Jak dowodzą badania – zmiany naszych codziennych zachowań mogą oznaczać postępujące zmiany neurodegeneracyjne np. rozwijającą się demencję. Coraz częstsze zapominanie, które może być jednym z jej objawów, powoduje m.in. powtarzanie czynności, takich jak otwieranie szafek w kuchni czy drzwi. Profesjonalny system działający w otoczeniu seniora jest w stanie takie charakterystyki zarejestrować. Obecnie nie ma leków na Alzhaimera lub demencję ale informacja na ten temat pozwoli podjąć inne działania, minimalizujące szkodliwość tych chorób. To bardzo obiecujący kierunek Teleopieki, który prawdopodobnie coraz bardziej będzie zyskiwał na znaczeniu. Wiele osób doznało znacznego uszczerbku na zdrowiu, lub nawet zapłaciło najwyższą cenę we własnym, bezpiecznym domu. Poślizgnięcie się w łazience, utrata przytomności lub udar/wylew powodują natychmiastowy brak możliwości wykonania takich prostych czynności jak odebranie telefonu, czy wezwanie sąsiedzkiej pomocy. Sam przeżyłem taką sytuację w rodzinie i znam wiele osób z którymi dzielę to doświadczenie.

Wykorzystanie Teleopieki w bardzo wielu z tych sytuacji pomogłoby uniknąć przykrego końca. Zachęcam do poznawania tematu Teleopieki, możliwościach jakie daje zamieszkiwana gmina lub prywatne firmy w okolicy.

Nawet jeżeli nie czujecie się obecnie potencjalnymi beneficjentami takiego rozwiązania, może warto przemyśleć to ponownie?

Picture of Michał Kraska
Michał Kraska
Przedsiębiorca, entuzjasta biznesu i opieki senioralnej. Wieloletni manager firm z branży opieki w Polsce i Europie. Założyciel i prezes firmy SilverCare.
Scroll to Top